Ależ ciężko dziś było wstać... Zwłaszcza, że młoda nauczyła się przyłazić w nocy, kurde. Zrobiłem te lekcje, strasznie tego dużo... Na okienku wyskoczyłem po paczki na pocztę - cholera, wyszło kilkadziesiąt płyt! Nie zdążyłem zjeść, bo pozbywałem się plastików... Wróciłem na dwie lekcje, zjadłem lawasza i przy okazji zalałem się cały sosem :P Zosia zapomniała, że dziś wtorek i spała - świetnie... Siedzę i kończę Moko. Jest ok :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz