Znowu cały dzień leje... Mogłem dziś wstać o 6:40, sukces, bo Gosia szła na później i nie musiałem odstawiać młodej do przedszkola. W pracy jakoś leci, miałem dziś 3 okienka, to próbowałem podzwonić i pozałatwiać, ale niewiele mi się udało zrobić. Pojechałem więc do centrum, odebrałem Dimples D, poszedłem do Tarasów, gdzie nowy Jay Z za 22 złe, więc wyszedłem z... trzema płytami :P Zjadłem i wróciłem na dwie ostatnie lekcje, po czym odwiedzając kerfjura na Rudzie wróciłem. W domu oczywiście młoda w tv, stara w telefonie. A jak skończyła gadać, to poszła spać. Szlag mnie trafi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz