piątek, 8 września 2017

08.09.2017

Wreszcie widać niebo! Wyszło słońce! Super. Gosia pomyliła godziny i okazało się, że jednak idzie godzinę wcześniej... I fajnie, odprowadziłem młodą i miałem czas pozmywać, dokończyć obiad, pozbierać ciuchy i spokojnie dojechałem do pracy. Tam przeżyłem wszystko. Nowy plan nie jest zły, nie mam jednak 7p, zostawili mi 7c kosztem Renaty... Ok. Te ułomy z 5c mnie zniszczą, nie mam siły... Po pracy udałem się na spotkanie z Bartkiem, oddałem mu płyty, odebrałem dwie paczki z poczty i gadaliśmy z 40 minut... Po obiedzie poszedłem na zakupy - 230 złych i półtorej godziny. Wykąpałem i położyłem małą, teraz siedzę i robię crumble - żona śpi na sofie... A koło południa przyjeżdża kuzynostwo z Łodzi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz