Znowu syfiasta pogoda - ciągle leje... Obrobiłem młodą, miałem pół godziny luzu i pojechałem do pracy na jedną lekcję, która minęła przyjemnie :) I uciekłem. Zahaczyłem o wojskowy, znaleźć Miecugowa, również szybko poszło. Posiedziałem w świętym spokoju, pouzupełniałem raport, a kiedy przyszła Gosia poszliśmy na obiad do Kinga i po Kajkę. Żadnych szans na spacer, bo dalej leje nieustannie, więc zamulaliśmy w domu. Udało się małą wcześniej położyć, hura. Dogadane szczegóły z kuzynostwem z Łodzi, przyjeżdżają w sobotę :) No i do Zielonej jedziemy... Fordem Sierścia. Ok, będę kierowcą...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz