sobota, 2 września 2017

02.09.2017

Co za gówniany dzień. Lało przez noc, lało w dzień... O 6 obudziła mnie młoda, jęcząc przez sen, bo jej było chłodno. Ok, przykryłem, śpi. Potem zaatakowała mnie mucha. A o 6:30 zadzwonił budzik - zapomniałem wyłączyć... Odmówiłem bycia kuchtą, więc nieco obrażona żona poszła do sklepu, bo wymyśliła, że będzie myć okna, a jak kłody rzucam... Deszcz leje, a ona okna chce myć. Młoda mnie męczyła, wyszedłem z domu tylko do śmietnika... No i o 20 zadzwonił Sławek, że będą za półtorej godziny. Fajnie, zdążyłem położyć małą, zjechał Misiek i Sławek. Skoczyliśmy na piwo do baru, po czym skończyliśmy wieczór u nas, siedzieliśmy do 3...Spać.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz