* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
poniedziałek, 4 września 2017
04.09.2017
Gosia chciała iść ze mną do pracy, odprowadzając małą, to się o mało nie spóźniłem... Na szczęście ona poszła do przedszkola, a ja do pracy - i dobrze, bo zdążyłem odebrać plany i się przygotować. Rozpoczęcie zostało załatwione w 30 minut, rozkosznie. Nie udało mi się wymiksować ze szkolenia, więc musiałem tu wracać. Odwaliłem swoje, zrobiłem zakupy i spędziłem ponad dwie godziny w świętym spokoju :) Wróciłem, bo dzieciaki z poprzedniej klasy miały dojechać - faktycznie, przyszła Maja, Tola i Ola, fajnie :) Szkolenie z librusa trwało dwie godziny, wróciłem i od razu zostałem zachwycony informacją, że Thereza zrobiła Marcie dziką aferę i dla niej zmienią cały plan. A Agnes uparła się, że nie chce 7p, to mnie ją dadzą, bo w 7c zostało za mało uczniów. Świetnie, każdy kto przyjdzie z awanturą, ma co chce. Też pójdę, kurwa. Na koniec Polska-Kazachstan 3:0, sędzia nie uznał nam jednej bramki, ślepa cipa... Ale karnego oddał za darmo :P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz