piątek, 30 czerwca 2017

30.06.2017

No i zrobiło się jeszcze radośniej. Zaczęło lać, mgła dzika, więc nici z plaży - poszliśmy do Gwiazdy Północy i przejść się po Jastrzębiej - na koniec wylądowaliśmy na deptaku. Po południu zaczęło padać. Robert został robić łuki, bo chciał się zmyć w sobotę, więc ja zostałem wytypowany na ratownika na basen z Judytą. Pojechałem z dziewczynami na basen do Redy. Plus był taki, że nie musiałem martwić się zajęciami i nie płaciliśmy, super. Minus, że czekaliśmy godzinę na wejście i dostałem pięciu ancymonków pod opiekę. Okazało się, że to super chłopaki i na koniec dziękowali mi za fajnie spędzony czas, bo z Judytą nie było szans na zjeżdżalnie... Wróciliśmy w strugach deszczu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz