Co za dzień! Wstaliśmy o 4:30 i po ogarnięciu znaleźliśmy się na Okęciu. Lot spokojny, po 40 minutach byliśmy we Wrocławiu. Zaczęliśmy od zoo i afrykanarium - absolutny obłęd, na nas to zrobiło spore wrażenie, a co dopiero na młodej... Szał. Potem spróbowaliśmy Panoramy Racławickiej, ale wejście było dopiero na 19:30... Poszwendaliśmy się po mieście i po wyjściu z Ostrowa Tumskiego zaczęło padać. Schroniliśmy się w Galerii Dominikańskiej w kebabie. Zjedliśmy, po czym musieliśmy zaczekać, bo Kajka odpadła na pół godziny... Przestało lać, poszliśmy jeszcze na rejs po Odrze i pospacerowaliśmy do dworca. Tam wsiedliśmy w 106 na lotnisko i już o 22:30 byliśmy w domu. Świetna wycieczka, młoda zachwycona, ale tak zmordowana, że szok. My również padliśmy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz