niedziela, 18 czerwca 2017

18.06.2017

Spaliśmy. Ale wcale nie tak długo, jak oczekiwałem :P Gosia wynalazła znowu tysiąc papierkowej roboty - testy na kilka dni przed końcem roku! To zabrałem młodą i pojechaliśmy na Saską Kępę. Przelecieliśmy pomiędzy domkami od alei Stanów Zjednoczonych do placu Waszyngtona, zatrzymując się przy Osieckiej i na lodach. Wpadliśmy do parku, goniąc wiewiórki, chlapiąc w sadzawkach i wreszcie latając po placu zabaw. A potem jeszcze wokół stadionu i wróciliśmy pociągiem na Zachodnią. Stamtąd Kajka chciała jeszcze iść na piechotę, choć lekko była już zmęczona. Ale i tak doszliśmy do Kasprzaka, wsiedliśmy w autobus, wysiedliśmy przy Konarskiego i przez Górce przeszliśmy do domu. Wow. Się nalataliśmy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz