* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 3 czerwca 2017
03.06.2017
Dziewczyny wyszły o 9 na masaż, więc miałem prawie 1,5 godziny luzu, fajnie. Skoczyłem do Patrycji po nagłośnienie (ona jest w ciąży znowu, o ja cię...) i ruszyłem na wycieczkę. Przyszło ze 30 osób, obyło się bez nagłośnienia, skończyłem koło 14 i wróciłem sobie pieszo do domu - bardzo przyjemnie. Jest niby ciepło i żarówa, ale taki zimny wiatr wieje, że nie wiem, o co chodzi. Zjedliśmy obiad i Gosi przypomniało się, że jutro zielone świątki i wszystko pozamykane - no to hajda do sklepu... A potem jeszcze tylko rower z młodą - ona mnie na tym rowerze doprowadza do rozpaczy, ciągle ją ściąga w prawo... Pozmywałem górę naczyń, wykąpałem młodą i wreszcie mam spokój.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz