sobota, 17 czerwca 2017

17.06.2017

Obudziłem się o 9:30, ale gdyby nie to, że musieliśmy jechać drukować świadectwa, poszedłbym spać dalej... W pracy byliśmy godzinę później, ale i tak nikt się na dziś nie zapisał, więc spokojnie wydrukowaliśmy, co nasze, a Kajka świetnie się bawiła. Wróciliśmy przez kerfjura, zjadłszy obiad i zakupy zrobiwszy. Do domu wróciliśmy dopiero o 17, padam. Kajka nie wypoczęła, wieczorem padła. Polska za to z Iranem 3:0, wreszcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz