sobota, 1 lipca 2017

01.07.2017

Jesień w lipcu? Proszę. Lało cały dzień. Przed południem puściłem film, były jakieś gry i tetegesy, ale ileż można? Udało się więc wymusić na Maćku podróż do Pucka. Fajnie, mimo, że padało. Obleźliśmy miasteczko cali mokrzy, spędziliśmy czas w niezłej kawiarni i wróciliśmy na kolację - na 18, bo Judyta coś zamieszała i zrobiła awanturę. Szkoda, bo byśmy jeszcze połazili...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz