sobota, 29 lipca 2017

29.07.2017

Zanim się wygrzebaliśmy, znowu było po południu. Ale rano Gosia poszła po zakupy i zrobiła obiad, więc luz. Młoda wylosowała Szczęśliwice, więc pojechaliśmy sobie do parku. Spacer nad jeziorkiem, dwa place zabaw, spacer osiedlem i wróciliśmy. Zanim zjedliśmy obiad itd, okazało się, że jest 18:30 i nam się już nie chce dalej iść. Zacząłem ogarniać raport końcowy i tom o Żoli. Podobno idą upały. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz