Zrobiło się troszkę cieplej, można chodzić bez kurtki (kurna!). Wstałem koło 8-mej, ogarnąłem owłosienie i pojechałem na zakupy. W tesco poszło szybko, ale w sportdirect oszalałem - wydałem 300 zł, ale kupiłem dwie pary spodni, kurtkę i pakę skarpet - świetny sklep! Zostawiłem to w domu i pojechałem na Powązki. Ogarnąłem trzy sektory, pojechałem wymienić kasę i zabrać klaser z filmami ze szkoły. Potem do Arkadii, wykorzystać bon prezentowy i na pocztę po dwie paczki. Wracając zajrzałem do Sajgonu i w sumie od 16:30 ogarniam chałupę i wyjazd. Naładowałem mp3, spakowałem się, wyprasowałem koszulki, pozdejmowałem pranie, pozmywałem - dużo tego. Jutro wyjazd :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz