poniedziałek, 24 lipca 2017

24.07.2017

Początkowo mieliśmy wracać dziś, ale okazało się, że teść ma lekarza i trzeba wędzić... Teść wstał więc 5:30 i zaczął, po czym przy wędzarni usiadłem ja. Słoneczko wyszło, zrobił się upał, Kajka latała po podwórku, ja siedziałem w teledyskach, regulując tylko temperaturę i tak zeszły mi trzy godzinki. Czilaut. Gosia w międzyczasie wypadła na taras wrzeszcząc "Weto! Duda zawetował!" - wprawdzie tylko dwie ustawy, zamiast trzech, ale zawsze. Jak wrócił teść, odpaliliśmy piwerka i było równie fajnie. Po południu przyjechał jeszcze Mariusz z Igą i posiedział chwilę, dziewczynki się pobawiły, było udanie.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz