niedziela, 2 lipca 2017

02.07.2017

Przestało lać, hura. Rano mieliśmy wycieczkę do Helu, niby nieźle, ale na pewno za krótko. Fokarium, Muzeum Rybołówstwa, gdzie Krzyś zepsuł symulator kutra (kurde, wstyd!), gofry w biegu i już trzeba wracać. A gdzie czilaut? Latarnia? Bunkry? Za krótko! Po południu wyrwaliśmy się z Gosią na spacer po Jastrzębiej - młodym puściłem film, Maryla została, a my poszliśmy. Ona kupiła ciuchy, ja zbadałem willę Bogdanka, w której ponad 10 lat temu spędzałem dwa turnusy u tej cholernej Roeske - zajęło nam to półtorej godziny. Roberta już nie było, więc brak łuków - dobrze, że podzielił się wypłatą :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz