piątek, 14 lipca 2017

14.07.2017

Nie zdążyliśmy ruszyć na wycieczkę, a już awantura. Almatur się na nas poskarżył, że dzieciaki było głośno do pierwszej i siedziały na tarasie. Ta polska recepcjonistka, wredna baba, od rana jęczała, a ta cholera z Almaturu opieprzała dzieciaki za hałas w pokoju, w którym... nikogo nie było. Świetnie. Bo im się wyspać nie daliśmy. Walnąłem mowę do tłumu, przyjęli na klatę. Zobaczymy. Tymczasem wyprawa była fajna, Pula i Rovinj, zrezygnowaliśmy z Opatiji, bo i tak wszystko było biegiem. Zamiast tego posiedzieliśmy pół godziny dłużej w pięknym Rovinj. Kupiłem suweniry, wróciliśmy na plażę i ładnie się życie toczy - choć wilkiem patrzymy na almaturowców.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz