wtorek, 18 lipca 2017

18.07.2017

Wstałem o 9, musiałem odespać podróż. Ale zrobiło się późno, bo przecież pranie, ładunek mp3, tysiąc rzeczy... Wyszedłem z domu po 11. W pracy byłem krótko - okazało się, że Marta opisała wszystko i oddała Zosi i do dbfo. Po co tam jechałem dziś? Nie wiem. Potem obejrzeć ślady po kulach, przelecieć po ostatnim sektorze wojskowego i oczywiście skończył się czas w gigancie - zechcieli oddać mi zamówienie za 160 zł. Akurat kiedy nie mam... Ale skoczyłem na Stokłosy i odebrałem paczkę - wraz z tymi, co były na poczcie, mam dziś z 60 nowych płyt. Debil. Jeszcze zapomniałem ksylitolu i musiałem lecieć do stokrotki... Ogarnąłem chyba wreszcie wszystko, bilety mam na 11:50, więc się nawet wyśpię. Pora na Olsztyn.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz