środa, 31 sierpnia 2016

31.08.2016

W zasadzie od 9 miałem święty spokój. Słuchałem muzy i próbowałem dodzwonić się do frse. Zajęło mi to dwie godziny, w tym czasie zdążyłem odkurzyć i pozmywać, ale wreszcie się dodzwoniłem. Jestem w większej dupie, niż myślałem, bo nie mam rozpiski zadań, a bez tego nic nie zrobię... Poszedłem do sklepu i zrobiłem obiad i, jak się zresztą spodziewałem, Gosia zadzwoniła, żebym odebrał młodą z przedszkola, bo ona się nie wyrobi. No rzeczywiście, nie wyrobiła się. Zdążyłem ją przyprowadzić, poszaleć, zjedliśmy obiad i poszliśmy na plac zabaw. Wróciliśmy koło 19, przyszła z kwadrans przed nami... Teraz padła. Plan mam słaby trochę, w poniedziałek trzy godziny okna z rzędu, suuuper.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz