* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
22.08.2016
Co za zjebany dzień... Wstałem 6:30, żeby wszystko ogarnąć, włącznie ze
sobą i słusznie, bo panowie przyszli niemal punktualnie o 8. Oni robili,
a ja siedziałem na posterunku... Wymienili wszystko ok. 16 i mogłem
pójść po jedzenie. Zaproponowałem Gosi, żeby wróciły w środę, a ja
ogarnę ten sajgon, ale ona zaczęła jęczeć, że przyjedzie mi pomóc itd...
Jezu, kuchnia rozmontowana, na łóżku młodej wszystko leży z korytarza i
skądinąd... A jeszcze po 18 przyszli goście od wodomierzy, wymieniać im
się zachciało. Zatem odbyło się wszystko na raz: wymiana, sprawdzanie
rur i moje początki sprzątania. Dobrze, że mi Asia pomogła z szafą na
korytarzu, bo nie mogłem tego cholerstwa ruszyć z miejsca... Potem
umyłem podłogi, wstawiłem meble na miejsce i mam serdecznie dość. Resztę
zostawiam dla żony, jak chce, to niech się spełnia w sprzątaniu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz