* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
sobota, 27 sierpnia 2016
27.08.2016
O mamo, ale się uchetałem... Po śniadaniu wybyłem o 10:30, żeby wydrukować zdjęcia na wycieczkę, bo zapomniałem wczoraj... Z Dyzia skoczyłem na Koło, aby dowiedzieć się, czy mój mail doszedł - okazało się, że doszedł, tylko gość od płyt nie zdążył odpisać, bo wyjechał. No dobra. Pod Halą Człuchowską byłem za wcześnie. Na wycieczkę stawiło się około 15 osób, po co targałem głośnik? Trasę zrobiłem w 1:50, zachwycająco. W Forcie Wola zdążyłem zjeść placek po zbójnicku i rozpocząłem kolejną wycieczkę. Na Ulrychów przyszło za to z 25 osób, znowu głośnik niepotrzebny. Przyszły te wszystkie babcie, które ciągle coś gadają, pytają i dorzucają, ale przynajmniej jedna z nich powiedziała, że jestem bardzo dobry :) Ledwo skończyłem, podjechał Sławek z Leonem i ruszyliśmy na Bródno po Peugeota. Leon coś słabo się czuł, jutrzejsza impreza może być niewypałem... No ale wziąłem tego grata i jakoś dojechałem - bez problemu znaczy, ale dziwnie ten sprzęt jeździ :P Zahaczyłem o stację, podpompowałem koła, dolałem 10 litrów i jestem gotowy na jutro. A zmordowałem się dziś nieziemsko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz