piątek, 5 sierpnia 2016

05.08.2016

Znowu nie pojechaliśmy na Potoki, szlag. Rano przyszedł elektryk i wyzerował gniazdka i pojechaliśmy odwołać akcję w ekspanderze - na szczęście to tylko pół godziny. Wracaliśmy sobie zadowoleni przez Mirów, zaglądając to tu, to tam, aż kulminacja nastąpiła pod pocztą, gdzie na witrynie były zabawki. Histeria przeszła oczekiwania, awantura na środku ulicy, rozpacz pełna, jakiś facet się pyta co jest - wygląda, jakby na policję chciał dzwonić... Awantura trwała aż do powrotu do domu, doszło do przeprosin i obietnicy nigdy więcej - ciekawe. Wieczór miną na lekturze, poszedłem po zakupy i w sumie już.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz