środa, 24 sierpnia 2016

24.08.2016

Ale się zmordowałem... Rano zacząłem skręcać kuchnię - zajęło mi to dwie godziny, a i tak nie jest idealnie, szlag. Co się namordowałem, to moje. Potem ogarnąć się i szybko do sklepu - dotargałem do domu zakupy za kolejne +220 zł... Po obiedzie zabrałem młodą na plac zabaw, bo mi jej szkoda było, że siedzi cały dzień w chałupie - miałem godzinę, bo na 17:15 miał przyjść Kuba. Obrobiłem i jego i nastąpił moment bez roboty - prawie. Młoda po mnie skakała, ale dało się znieść. Te wakacje już mnie zaczynają męczyć.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz