niedziela, 7 sierpnia 2016

07.08.2016

Ranek przekoziołkowaliśmy z Kajką w wyrku, po czym przytargałem wory z ciuchami z piwnicy i pojechaliśmy do Pawłów. Jechałem objuczony, bo torba ubrań, wielki prezent dla Madzi, zaszliśmy jeszcze po wino... Dzieci się docierały po woli, trochę awantur poszło, ale siedziało nam się dobrze, zanim się ogarnąłem, okazało się, że jest już 19! A dziewczynki akurat zaczęły się świetnie razem bawić. Zrobiliśmy z Pawłem flaszkę i parę drinków, do domu wróciliśmy dla odmiany tramwajem. Siatkarze wygrali z Egiptem, szczypiory przegrały z Brazylią, Janowicz odpadł jak Radwańska, kolarki szóste... Zacząłem ogarniać raport roczny, ale to jest nie do ogarnięcia... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz