* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 25 sierpnia 2016
25.08.2016
Nie mam siły... Wstałem pierwszy i zabrałem się za obiad od razu po śniadaniu. Pierwszy raz w życiu robiłem zrazy zawijane i przyznam, że wyszły pysznie. Ale robiłem go dobre 2 godziny. Ogoliłem głowę i zacząłem czekać, aż się Gosia wyrobi. Ta z kolei myła balkon i okna. Wszystko fajnie, ale z domu wyszliśmy koło 14. Spryskałem antypleśnią i wyszedłem także. Na pierwszy rzut oblecieliśmy bazarek i przedszkole - załatwiłem młodej miejsce na przyszły tydzień na letnie zajęcia :) Potem wróciłem zmyć antypleśń, wróciły dziewczyny i w sumie stwierdziliśmy, że nie śmierdzi aż tak bardzo, więc zjemy obiad, skoro jest już 16. A po obiedzie jeszcze pojechaliśmy do Wola Parku po roletę i prezent dla Leona. Wydałem ze 300 zł, szlag. Jeszcze skoczyłem do almy, ale tam nie ma już naprawdę nic... Młoda padła ze zmęczenia, Gosia rozkminia nowe firanki...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz