sobota, 6 sierpnia 2016

06.08.2016

Zamiast odpoczywać, to latamy... Pogoda się zesrała, była spora burza w nocy, młoda mnie wybiła ze snu i jak poszedłem do niej o 3:30, to zasnąłem dopiero koło 5... Rano jeszcze skoczyłem po deser na dziś i jutro i pojechaliśmy do mamy na obiad. Było miło, obiad dobry, posiedzieliśmy ze cztery godzinki i wróciliśmy spacerem przez park i zaułki do domu. Gosia koniecznie chciała się z kimś spotkać, ale... nikogo nie ma w domu, wszyscy wybyli. Bawiliśmy się z młodą w chowanego, szał zabawy, do domu dotarliśmy dopiero koło 20, akurat na czas, aby zobaczyć, że Majka zdobył brąz! Szkoda, że Marcin popłynął słabiej, ale co tam. Młody jest. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz