wtorek, 30 sierpnia 2016

30.08.2016

Znowu to samo - pobudka, kaszka, przedszkole i na radę. Krótka tym razem, bo egzaminy były o 12, ale i tak sporo emocji. Wymoczek poszedł do Asi, WSO się musi zmienić, no i parę innych radości. Po radzie usiedliśmy do WSO i robienia planu zespołu. Nie mogłem się ciągle dowiedzieć, czy te bliźniaczki przychodzą obie, czy nie - ciekawe, co to będzie z nimi, bo cały plan się może sypnąć. Wróciliśmy do domu - ja przez sklep, bo zero obiadu, Gosia przez przedszkole. Szybko zrobiłem pyszny obiad - risotto i polecieliśmy do lekarza. Gosia na zapalenie zatok, ja po przedłużenie recepty i jeszcze zaliczyliśmy spacer przez aptekę i bazarek, gdzie spotkaliśmy dwie wariatki :) Jedna wykrzykiwała coś po niemiecku (Lass mich in Ruhe!!) na tle że Polska jej nic nie dała i każdy rząd kradnie, a druga staranowała parasol i prawie mnie nim trafiła... Po powrocie udało mi się zdrzemnąć na moment, hurra, ale i tak miałem potem z godzinkę z Kajką na sobie. Głodna była i zmęczona, bo fochy strzelała co chwilę. Obrabiam erasmusy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz