wtorek, 16 sierpnia 2016

16.08.2016

Wstaliśmy dziś przed młodą, bo było sporo do roboty. Pojechaliśmy do pracy, pozbierałem papierki do pisania raportu i pojechaliśmy do Arkadii po próbki farb i taśmę - ja chciałem kupić sobie kurtkę przeciwdeszczową, płacąc przynajmniej w części kartą prezentową, ale młodzieniec w kasie powiedział mi, że tak nie zrobi. To zrezygnowałem, ale mnie na tyle zapienił, że poszedłem do informacji i oczywiście mogłem zapłacić częściowo kartą, częściowo drugą, ale ten idiota nie ogarnął, czego nie omieszkałem mu wytknąć - chyba jednak koleś dysponuje słabym garem, bo wydawało się, że nie trafiło... Wróciliśmy do domu na zupkę, bo Kajka szła do alergologa, ja na szczęście zostałem, aby przygotować obiad. Uczulona jest na prawie nic, zawracanie dupy, tylko mleko odpada. O 17 przyszedł Kuba na zajęcia, odwaliłem sprawę i tyle. Za to w Rio dziś trafiliśmy dwa medale w kajakarstwie: solo srebrny i duet brąz. Brawo dziewczyny! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz