* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 16 sierpnia 2016
16.08.2016
Wstaliśmy dziś przed młodą, bo było sporo do roboty. Pojechaliśmy do pracy, pozbierałem papierki do pisania raportu i pojechaliśmy do Arkadii po próbki farb i taśmę - ja chciałem kupić sobie kurtkę przeciwdeszczową, płacąc przynajmniej w części kartą prezentową, ale młodzieniec w kasie powiedział mi, że tak nie zrobi. To zrezygnowałem, ale mnie na tyle zapienił, że poszedłem do informacji i oczywiście mogłem zapłacić częściowo kartą, częściowo drugą, ale ten idiota nie ogarnął, czego nie omieszkałem mu wytknąć - chyba jednak koleś dysponuje słabym garem, bo wydawało się, że nie trafiło... Wróciliśmy do domu na zupkę, bo Kajka szła do alergologa, ja na szczęście zostałem, aby przygotować obiad. Uczulona jest na prawie nic, zawracanie dupy, tylko mleko odpada. O 17 przyszedł Kuba na zajęcia, odwaliłem sprawę i tyle. Za to w Rio dziś trafiliśmy dwa medale w kajakarstwie: solo srebrny i duet brąz. Brawo dziewczyny!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz