sobota, 9 stycznia 2016

09.01.2016

Co za zabiegany dzień... Jak się ogarnąłem, poszedłem w kurs: oddać zdjęcia, odebrać pakę, wydrukować boarding passy, kupić funty, odebrać zdjęcia - i poczekać, bo źle wywołali... Wróciłem na obiad i mieliśmy iść na zakupy, ale... Trwało to tyle, że stwierdziłem, że będzie szybciej, jak sam pójdę. To poszedłem, po powrocie nakarmiłem młodą, położyłem spać, zrobiłem schab na jutro, a Gosia rzeźbi zdjęcia dla dziadków... Miało to trwać 15 minut na jedno, a pierwsze robi się od ponad godziny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz