piątek, 29 stycznia 2016

29.01.2016

Nawet się wyspałem, mimo, że młoda przylazła o 5-tej i wygoniła Gosię do siebie :) Poszedłem na te dwie lekcje, znowu odmówiłem Marcie zostania na zastępstwie, bo przecież zaraz mam Nikiego... Dominika obudziła się z tym kuratoryjnym w ostatniej chwili, szlag. Na szczęście objawił się Tadeusz i podpisał papier, po Nikodemie zaniosłem papier do dbfo, skoczyłem do centrum, ale paki nie było - mam nadzieję, że wytrzyma tydzień na poczcie. Korzystając z ładnej pogody przeszedłem się na rondo Daszyńskiego, wsiadłem tam w tramwaj i wróciłem. Okazało się, że Gosia jest strasznie chora i nie zrobiła obiadu, a młoda wyzdrowiała i ja nosi. Ciekawe, jak sobie poradzą przez ten tydzień? Zrobiłem im zakupy, spakowałem się ogarnąłem małą... Gotów!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz