* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 13 stycznia 2016
13.01.2016
Ufff, ledwo wstałem... Pyralgina nie pomogła, dopiero świeże powietrze i lunch :P Turcy wreszcie dotarli, jaja jak berety, bo żadne po angielsku nie mówi! Zabrali nas dziś na zwiedzanie Dartford: domki szeregowe, park, katedra, Market i takie tam. Sympatyczne miasteczko, ale bez szału. Zakończyliśmy spacer w bibliotece na wystawie kwiatów narodowych. Trochę długo to trwało, ale poszło. Na lunch poszliśmy do szkoły - zrobiliśmy tego haggisa, okazał się całkiem możliwy. Potem były zajęcia - dzieciaki siedziały na lekcjach - ja też, bo dziewczyny poszły do Primarka. Po zajęciach od razu obczailiśmy autobus do Blue Waters i skończyliśmy na obiedzie i zakupach - zjadłem sobie typowe pie - bardzo dobre. Poszliśmy dziś spać wcześnie - lekko po 22-giej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz