poniedziałek, 4 stycznia 2016

04.01.2016

Jakoś dobudziłem młodą, choć co ja się nie namęczyłem przed wyjściem... Spadła mi w kiblu buteleczka z tymi octami na zgrubienia - wszystko było w białych plamach, które nie chciały zejść... Szlag. Odprowadziłem młodą, dojechałem do pracy, załatwiłem papiery do dbfo - jutro muszę zanieść. Lekcje przeszły, poszedłem na obiad i do empiku, do Asi i wróciłem do domu - tej małpy Majki znowu nie było, kopnąłbym ją w tyłek. Gosia znowu miała 'złe samopoczucie', kiedy trzeba było kłaść małą, chyba mnie to denerwuje. Wreszcie przyszła wypłata, to opłaciłem, co trzeba. Piszę przewodnik - niebawem skończę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz