* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 12 stycznia 2016
12.01.2016
Jakoś ciężko wstać, bo za oknem ciemno, ciężkie kotary... Żadna z dziewczyn nie raczyła wstać rano i to ja budziłem dzieci - ledwo wstały. Po śniadaniu (gdzie jest bekon???) przyjechał autokar i zabrali nas do Londynu, do Globe Theatre. Przybyliśmy za wcześnie, więc odbyliśmy spacer po Bankside. Bardzo przyjemnie, skończyliśmy w sklepie z pamiątkami (koszulka i długopis dla młodej) i wróciliśmy do teatru. Tylko z Kosmą zajrzeliśmy na kładkę, bo ładny był widok - razem lataliśmy z aparatami. Zajęcia w Globe zaczęły się od lunchu, dopiero potem poszliśmy zwiedzać teatr Szekspira, aż wreszcie wróciliśmy do punktu wyjścia i zaczęły się warsztaty. Było całkiem sympatycznie, dzieciaki dobrze się bawiły. Po powrocie ruszyliśmy do Blue Waters Mall na zakupy i obiad. Ja dorwałem HMV i nakupiłem płyt, a także perfumę dla Gosi. Obiad we Friday's średni, straciliśmy w sumie aż dwie godziny, trochę za długo, poza tym, najtaniej nie było. Po powrocie usiedliśmy z dziewczynami, podzieliliśmy gifty i... kilka spożytkowaliśmy. Do 1-szej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz