poniedziałek, 18 stycznia 2016

18.01.2016

Ciężko było się zerwać, tym bardziej, że młoda nie spała spokojnie. Do pracy dotarłem wcześniej, bo miałem się spotkać z mamą Wiktorii, zgarnęła mnie Ewa i w ogóle wszyscy się pytali, jak było. No fajnie było :) Lekcje przeszły, choć ciężko, potem poleciałem dokończyć wycieczkę, którą zacząłem przed Anglią. Zimno, śnieżnie, wreszcie tak, jak powinno być. Maja dziś się objawiła - na sam polski, niech spada, małpa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz