czwartek, 28 stycznia 2016

28.01.2016

Ależ mi się dziś nie chciało NIC. Wstałem przed siódmą i powlokłem się do przychodni, zarejestrować dziewczyny do lekarza. Gosia zapalenie krtani, młoda już prawie wyszła. W pracy dobijał mnie ten dzień włoski, który jakoś przeleciał - moje dzieciaki świetnie się poprzebierały, klasa Renaty zrobiła fantastyczny poczęstunek. Lekcje jakoś przebrnąłem, pojechałem po książki, na obiad i odebrać płytę z poczty i na swoje nieszczęście zajrzałem do music fana - kilka płyt się znalazło... Wróciłem dość wcześnie, Kaja jakaś mocno za mną stęskniona, bo rzeczywiście ostatnio rzadko bywam... Jestem bardzo zmęczony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz