piątek, 1 stycznia 2016

01.01.2016

Kiedy wróciliśmy do domu, młoda padała na twarz - i tak bohatersko wytrzymała, dłużej niż chłopcy! Ale około trzeciej był już dramat, zasnęła natychmiast. Obudziła nad o 9:30, bez wrzasku, po prostu wylazła z pokoju i przyszła do nas. Zanim wygrzebaliśmy się z wyrka, zjedliśmy śniadanie, była 14 - dopiero wtedy poszliśmy na spacer. Krótki, bo, cholera, słoneczko piękne, ale -10. Wieczorem mała była już chyba zmęczona, bo stała się nieco nieznośna i niegrzeczna, to wysłaliśmy ją spać. Kończę przewodnik, aby poszedł na majowe targi, odpisuję wreszcie na maile, itp...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz