poniedziałek, 11 stycznia 2016

11.01.2016

Pobudka o 3:30 i w sumie ledwo się wyrobiłem - Jacek z Agnieszką przyjechali lekko przed czasem i dojechaliśmy i tak na styk. Nie szkodzi, część przyjechała i tak po nas. Odprawiliśmy się bez problemów, wsiedliśmy do samolotu, ale ruszyliśmy później, bo zamarzający deszcz nieco utrudniał start. Szybko poszło i już po niecałych trzech godzinach byliśmy na Stansted. Jeszcze godzina taksówką i oto witają nas w szkole. Cała pompa - dyrektor, burmistrz i od razu do sal na zajęcia - miałem okazję pomagać chłopcom brytyjskim w kręceniu trailera - fajna zabawa! Lunch w miłej atmosferze - Anglicy chętni do rozmów, Włosi nieco spięci, Litwinki z boku, Turków nie ma. Po południu był Morris dance - uczyli nas starego brytyjskiego tańca... Dzieciaki się wkręciły nawet. Potem rozlokowaliśmy się w hotelu - na recepcji oczywiście Polka... Potem obiad w Hiltonie - dyrektor stawiał! I spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz