sobota, 29 sierpnia 2015

29.08.2015

Przyjęcie dla dzieci na polu golfowym? Co za bzdura! A kiedy pojechaliśmy na Spójnię... Raz, że Kajka wkręciła się w zabawkowy zamek. Dwa, że catering był genialny. Trzy, że animacje dla dzieci z golfem, balonikami i malunkami okazały się absolutne. Młoda wjechała w tego golfa, słuchała uważnie instruktora - szok. Sam się wkręciłem i pykałem jak wariat, choć to nie jest proste. Wyszliśmy stamtąd dopiero koło 15 i pojechaliśmy do szkoły, coś podrukować. A tu Maryla mnie eksmituje, ciekawe, co ja zrobię z foto sprzętem? Po powrocie jeszcze zrobiliśmy porządek w piwnicy i okazało się, że to był męczący, acz przyjemny dzięń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz