sobota, 22 sierpnia 2015

22.08.2015

Znowu pobudka o 6, nie mogę. Tym razem była rundka po Saksonii. W Stolpen Kajka nie chciała zejść z wieży widokowej, siedziała na murze i kontemplowała. W ogóle było super, łapała echo ze studni, właziła na mury, łaziła po podziemiach, zachwycona. Zjedliśmy jeszcze własnoręczne lody - wcale nie były dobre - i posiedzieliśmy chwilę na rynku. Piękne miasto. Kolejny przystanek to Bastei z wybitnymi widokami na skały i Łabę, przypomniała nam się wycieczka z plecakami po Szwajcarii Czeskiej i Saksońskiej... Tu zrobiliśmy po piwku, Kajka walnęła wielką kupę w krzakach rezerwatu (ups!) i pojechaliśmy do Konigstein, gdzie nie weszliśmy do warowni, bo już tam byliśmy. Ruszyliśmy w dół do miasteczka wraz z Therezą - młoda leciała sama, Thereza zrezygnowała pod koniec, a my przeszliśmy się po miasteczku i wróciliśmy. Młoda, wniesiona do 1\3, weszła resztę ze śpiewem na ustach, jęcząc, że ta kamienista droga pod górkę wreszcie się skończyła, bo była super... Wieczór wyglądał znowu podobnie, tyle, że jakoś malizną pachniało...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz