środa, 19 sierpnia 2015

19.08.2015

Wow, spaliśmy dziś do 9... Nawet nie słyszałem, kiedy młoda przylazła. Po śniadaniu pojechaliśmy na zakupy na jutro, przez co wyczyściliśmy konta do zera - a tu jeszcze tydzień... ups. Wróciliśmy na obiad i poleciałem z młodą na spacer na Bielany, przelecieliśmy od Olszyny do Reymonta - fajnie było, ale padła bardzo szybko. Gosia znowu została w domu, bo nie wyrabia z niczym, ale jak można wyrabiać, jak robi się tysiąc rzeczy dookoła, zamiast to, co się robić powinno? I wszystko w ostatnim momencie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz