poniedziałek, 24 sierpnia 2015

24.08.2015

Nie ma jak chcieć się wyspać. Młoda przylazła nad ranem. 6:50 przyjechała śmieciara, zaraz za nią rozpoczął się remont pod nami. Cudownie, poniedziałek. W sumie i tak było mało czasu, bo musieliśmy jechać do dentysty. Okazało się, że moje obawy, że mi się zęby rozłażą są zbędne - zamiast tego pęka mi szkliwo z przodu, bo zęby są zbyt obciążone, kurde. Młoda dała sobie obejrzeć szczękę i wypacykować 1\4 zębów - sukces. Wróciliśmy do domu na obiad, przy czym nie obyło się bez wielkiej awantury, bo mała pokazuje pazurki: awantura w sklepie, rzut talerzem z zupą... Wściekłem się. Obiad mi nawet wyszedł, poszliśmy potem na długi spacer, przerywając transmisję z MŚ w lekkiej: dwa brązowe w skoku o tyczce, a wieczorem siatkarze wygrali memoriał Wagnera, nieźle. Głowa mnie boli, znowu późno idę spać.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz