poniedziałek, 3 sierpnia 2015

03.08.2015

Wstaliśmy. Gosia zabrała się za porządkowanie butów w nowych - starych szafach na korytarzu, przyszła i coś gada, nagle zaczęła wrzeszczeć: 'Poniedziałek dziś? Rany boskie, ja mam za 3 minuty dentystę!!!'. Więc rzuć wszystko i podwieź ją na WAT... Matko... Zanim wróciła z rwania, odkurzyłem, zrobiłem pranie i wyprysznicowałem się, po czym po prostu zabrałem młodą na spacer. Najpierw rundka po osiedlu na hulajnodze, a potem ruszyliśmy na podbój Warszawy. Zaczęliśmy od nowo otwartych bulwarów, przez fontanny, gdzie zatrzymaliśmy się chlapać, przez lody i mgiełkę na Zamkowym (przy krótkiej awanturze o czapkę) i poszliśmy sobie do centrum. Kupiłem bułę i poszło, przy okazji odebrałem kilkadziesiąt płyt... Znowu... Wróciliśmy metrem i autobusem, było ogólnie super, spędziliśmy 5 godzin w trasie spacerowej :) Padła :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz