środa, 5 sierpnia 2015

05.08.2015

Dziś tylko 35 stopni. Na 10 byliśmy u kardiologa na Żoliborzu, wróciliśmy, to zająłem się obiadem, przyznam, że znowu wyszedł, meksykański tym razem, tyle, że po produkty jechałem jeszcze do Arkadii, a i tak ich nie było. Po obiedzie ruszyliśmy odebrać Gosi okulary i sprawdzić pościel dla teściowej. Pościel zamknięta, a kiedy Gosia odbierała nowe szkła, siedzieliśmy z młodą na placyku zabaw. Nie wiem, co to jest, ale jak sami z Kajką idziemy na spacer, to jest super i bardzo grzeczna. Z obiema ciężko wytrzymać: młoda szaleje, stara histeryzuje. Ostatecznie pada man ryj: zakupy, lekarz, pół dnia w garach... Co to za wakacje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz