piątek, 21 sierpnia 2015

21.08.2015

Pobudka o 6, szybkie śniadanie i jedziemy do Drezna na cały dzień zwiedzania. Wzięliśmy przewodniczkę, na szczęście niezłą i zaczęliśmy od pałacu w Pillnitz - uroczo. Potem łaziliśmy po całym starym mieście, a najlepsze były muzea w Zwingerze - Kajka, dotychczas grzeczna, dostała jakiegoś szału. Biegała, skakała, próbowała dotykach tych Rubensów i van Dijków, baby zwracały uwagę, ale się cholera nie dała wziąć ani na barana, ani na ręce. Się umęczyłem, do porcelany już z nią nie poszedłem. Baby poszły oglądać skorupy, a ja z młodą połaziliśmy po murach i weszliśmy do malutkiego muzeum techniki. Dopiero po wszystkim udaliśmy się na obiad - znalazłem świetny lokal. Zamówiłem weisswurst z preclem, Maryla i Ewa wzięły zupę ziemniaczaną - obłęd. Nawet Kajka wsunęła całą kiełbasę. Wróciliśmy o 19, zdążyłem skoczyć do marketu i wieczór się powtórzył: kolacja i posiadówka na tarasie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz