wtorek, 11 sierpnia 2015

11.08.2015

Co za dzień, cały spędzony u lekarzy. Rano pojechaliśmy z Gosią na WAT do dentysty, co i tak niewiele dało, bo jej ściągnął tylko szwy. Tyle, że zrobiliśmy spacer do domu. Potem skoczyliśmy po zakupy i po obiedzie poszliśmy do alergologa z młodą, której coś się przełączyło i podpadła mi z dziesięć razy, mało nie rozdarłem. U lekarza straciłem dwie godziny - mówiłem, że nie chcę iść, ale Gosia się uparła, bo ząb, po czym okazało się, że wcale ja nie boli, bo jest na proszku. Siedziałem jak na gwoździach, młoda mnie wkurzała, mmmmh!Wieczór spędziliśmy na wieszaniu firanek i pisaniu trzeciego tomu - kończę pierwszy spacer :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz