czwartek, 20 sierpnia 2015

20.08.2015

Na miejsce zbiórki dojechaliśmy jako pierwsi - cud. Ruszyliśmy dość punktualnie - pierwsza rzecz, to znowu beznadziejna pilotka, skąd Maciek je bierze? Po drodze zatrzymaliśmy się parę razy, dojechaliśmy do Bischofswerda o 17 - dostaliśmy mikry pokoik na trzy osoby, rozlokowaliśmy się i poszliśmy na spacer po miasteczku, zaiste uroczym. Wieczorem usiedliśmy na tarasie i było zaskakująco delikatnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz