piątek, 14 sierpnia 2015

14.08.2015

Już o 00:30 przyszła młodzież i zainstalowała się w wyrku, kurde. I co z tego, że wstałem wcześniej, jak moja żona wbiła do łazienki przede mnie i 10 minut siedziała dłużej, niż powinna. Dlatego pod Narodowy przyjechałem co do sekundy, nie ogarnąwszy wejść i wyjść. Trudno, zamąciłem, przeszedłem się, znalazłem, pogadałem - gimbaza nawet słuchała. Weszliśmy na wystawę o Pompejach - nawet niezła, ale ciut przydługa, musiałem wyjść wcześniej - choć kilka rzeczy było naprawdę fajnych. Ruszyliśmy na obiad do Rewersa w BUWie, tam godziny były pomylone, więc grupa, którą mieliśmy odebrać, skończyła jeść o 15, kiedy kończyliśmy. Więc się urwałem i przeleciałem Solec oraz odebrałem paczkę z poczty. Po powrocie pojechaliśmy jeszcze po zakupy i w sumie zasiadłem na tyłku koło 21. Padam, bezsensowna wycieczka mnie wyczerpała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz