* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 25 sierpnia 2015
25.08.2015
Wprawdzie młoda przylazła nad ranem, ale dała pospać. Gosia wzięła się za sprzątanie, więc zabrałem Kajkę na spacer - wyszło nam ze 2,5 godziny. Pojechaliśmy w Jerozolimskie, pogapiliśmy się na pociągi, na skwerze Wodiczki pobawiła się na placu zabaw w międzynarodowym towarzystwie, po czym wróciliśmy opłotkami na Świętokrzyską i metrem do Daszyńskiego, gdzie jakaś pani powiedziała, że Kajka powinna zostać modelką :) Taka z niej artystka :) Wróciliśmy na obiad, przyszła mama i ruszyliśmy na zebranie, mimo, że Gosia dostała zapalenia pęcherza. Super, znowu coś. Przedszkole spoko, choć błąd ortograficzny na folderze i pani dyrektor placówki edukacyjnej mówiąca 'włanczać' spowodowały we mnie mały skurcz. Do tego głupi rodzice i w ogóle świetnie. Ale panie w grupie chyba fajne, zobaczymy. Mama posiedziała do 9:30 i odwiozłem ją do pracy, przedtem próbowaliśmy usmażyć te naleśniki z komosy, ale wyszedł klops...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz