poniedziałek, 24 sierpnia 2015

23.08.2015

Musieliśmy wstać jeszcze wcześniej, bo mieliśmy w planie fabrykę porcelany w Miśni. Kajka dała radę nie zbić skorup po 25 tysięcy euro sztuka, pilotka znów coś popieprzyła i w sumie zawisła nad nami groźba końca czasu pracy kierowcy. Ale leciało się dobrze, zjedliśmy obiad w Górskim i nieco po 21 byliśmy w domu. Padam na ryj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz