Dziś już mogliśmy pospać - chyba się dziatwa zmęczyła wreszcie! W czasie śniadania wlazł do nas do domu koń - dobre jaja :) Po śniadaniu pojechaliśmy w drugą stronę, nad rzekę Rządza. Zahaczyliśmy o jezioro Torfowisko, pola, łąki, wioski, świetnie. W którymś momencie stres, że rzeka wyschła, ale to okazało się, że to nie to. Rzeka była, płyciutka, ale spędziliśmy tam ze 2 godziny. Dzieciaki brodziły, budowały tamę - zabawa doskonała. A jeszcze ten mostek z dwóch słupów! Przygoda! Wróciliśmy przez Wolę Polską i Jakubów, znowu poszło ze 30 km. Po południu znowu spokój i chill out - takie obozy to ja rozumiem :) Rozjechaliśmy Marka i Olafa w badmintona, choć się odgrażali, że nas załatwią. Fajnie :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz